CO W KOPERNIKU WIEDZĄ O KOSMOSIE?

Miło nam przedstawić laureatów konkursów

W dniu 9 kwietnia 2021 r. odbył się Turniej Wiedzy Astronomicznej. W turnieju uczestniczyli uczniowie szkół podstawowych oraz szkół średnich.

Komisja konkursowa w składzie:
Anna Łągiewka – nauczyciel matematyki i fizyki,
Dariusz Nelle – specjalista ds. astronomii, opiekun Szkolnego Obserwatorium Astronomicznego,
Marta Urbaniak – nauczyciel matematyki,
sprawdziła prace uczestników i wyłoniła zwycięzców w poszczególnych kategoriach.

Wyniki konkursu

Szkoły ponadpodstawowe

I miejsce:
Staczyńska Nicole – I Liceum Ogólnokształcące w Dąbrowie Górniczej

II miejsce:
Sokolik Michał - Zespół Szkół nr 6 w Rudzie Śląskiej       → ZOBACZ DYPLOM

III miejsce:
Gawlik Jakub – Zespół Szkół Technicznych w Dąbrowie Górniczej

Wyróżnienia:
Dudek Agata – V Liceum Ogólnokształcące w Dąbrowie Górniczej
Naprawca Łukasz – II Liceum Ogólnokształcące w Dąbrowie Górniczej

Wyniki konkursu – część literacka

Szkoły ponadpodstawowe

I miejsce:
Jakub Bauszek – Zespół Szkół 6 im. Mikołaja Kopernika w Rudzie Śląskiej       → ZOBACZ DYPLOM

II miejsce:
Iga Pustułka – V Liceum Ogólnokształcące w Dąbrowie Górniczej

III miejsce:
Nela Vanetsyan – IX Liceum Ogólnokształcące w Sosnowcu

Gratulujemy!

Poniżej praca konkursowa Kuby (rozwiń cały artykuł aby przeczytać)

Zadanie konkursowe

Szkoły średnie wszystkich typów Zapoznaj się z tekstem Olgi Tokarczuk (w: Polityka nr 40, 30.9-6.10.2020, str. 24 lub https://t.co/mixoW3wC6d?amp=1) oraz ryciną „Wędrowiec” (źródło: https://alchetron.com/cdn/camilleflammarion-7e41159b-f4fa-4e57-915b-d8100e19db5-resize-750.jpeg). W oparciu o teksty zredaguj następującą wypowiedź pisemną. Wyobraź sobie, że dotarłeś, (jak wędrowiec z ryciny), do „krańca ziemi”, cudownie przeniknąłeś do świata poza zakresem widzialności. Poznałeś pewne tajemnice wszechświata (jego istoty, budowy, sensu, porządku…), które mogą przynieść wielką korzyść ludzkości. Podziel się tą zdobytą wiedzą w formie przemówienia na I Międzynarodowym Zjeździe Badaczy Kosmosu.

Praca Kuby

Osobliwość dziur

Badacze kosmosu! Odkrywcy wszelkiej istoty!

"Czas teraźniejszy i czas, który minął, razem obecne są chyba w przyszłości, a przyszłość jest zawarta w czasie, który minął" - są to słowa Thomasa Stearnsa Eliota, które mimo swojej zawiłości mają więcej sensu niż można by przypuszczać. Sam się o tym przekonałem, podróżując na kraniec rzeczywistości, gdzie, to co znamy, „fuguje” z wiecznym, ogromnym, tajemniczym i - jak dotąd - niewiadomym.

Stoję tu przed wami, aby opowiedzieć historię, która dla niektórych może wydać się zwykłą bajką, ot mrzonką nieopierzonego głupca. Czy aby na pewno? Czy jest jakaś w ogóle pewność?

Wszystko zaczęło się pewnego chłodnego wieczoru. Wyszedłem na spacer, aby przewietrzyć głowę, oczyścić myśli. Gdy przemierzałem kolejne metry leśnej ścieżki, w mojej głowie wybrzmiał głośny, niezidentyfikowany, twardy dźwięk. Sprawił, że na moment straciłem równowagę i upadłem na ziemiście zimną drogę. Gdy wstałem, dokonałem równie cudownego, co przerażającego odkrycia - widziałem gwiazdy. Nie brzmi to zdumiewająco, jednak o dziwności tego zjawiska decydowało to, że znajdowałem się blisko miasta, którego blask przyćmiewał całe niebo. Ja natomiast widziałem każdą gwiazdę wyraźnie - niebo było niewyobrażalnie jasne, jakby słońce uznało, że należy wrócić na nieboskłon trochę wcześniej. Co więcej, potrafiłem nazwać każde z ciał, które obserwowały mnie z daleka. Po chwili znów usłyszałem toporny dźwięk odpowiedzialny za niezwykłe ukazanie się nieboskłonu. Tym razem dochodził zza linii brzóz po prawej stronie ścieżki. Bez zastanowienia ruszyłem w tamtym kierunku. Po chwili ujrzałem jasny rozbłysk kilka metrów ode mnie. Na moich oczach, w środku lasu zmaterializowała się kula światła rozmiarów piłki do koszykówki. Moim pierwszym odruchem było dotknięcie tego czegoś ręką, lecz po chwili namysłu postanowiłem sprawdzić, czy patyk będzie w stanie przeniknąć to zjawisko.

Gdy tylko metrowe odgałęzienie zerwane z pobliskiej brzozy dotknęło kuli, zjawisko zniknęło bez śladu. Żadnego dymu, iskier, tylko dźwięk przypominający odrobinę zatkany odkurzacz. Następnie myśląc -“niech się dzieje wola nieba”, zbliżyłem dłoń do obiektu moich prymitywnych badań. Nagle coś szarpnęło mnie za rękę i wciągnęło do środka. Czas jakby się zatrzymał, a jednak płynął dalej - tak mi się wydawało i wydaje do teraz.

Otworzyłem zamknięte wcześniej ze strachu oczy („w ciemności zobaczyć jasność”, taka camera obscura) i ujrzałem otaczające mnie z każdej strony miliony, miliardy, a może i kwadryliony i więcej dziwnych obiektów zawieszonych razem ze mną w bezkresnej, czarnej nicości.

Przypominały różnego rodzaju koła zębate - wielu rozmiarów, odmienna była także ilość zębów dla poszczególnych bytów. Jednak ich cechą wspólną była pewna właściwość, mianowicie - w każdym kole widoczne były inne koła, a w nich następne i następne. Dodatkowo każde koło pokazywało ten sam fragment (nazwanej tak przeze mnie) nadrzeczywistości – Mnie przeglądającego się Mi w Mym cudownym odkryciu. Uznałem, że dobrym pomysłem będzie dotknięcie jednej z zębatek. Ku mojemu zdziwieniu, zamiast zatrzymać się na powierzchni bytu, kończyna przeszła przez niego jak przez powietrze i wynurzyła się za moimi plecami w innym kole. Doszedłem do cudownego wniosku - spotkałem miniaturowe mosty Einsteina -Rosena prowadzące każdy do każdego. Pomyślałem wtedy, że gdybym znalazł sposób na wydostanie się z powrotem na Ziemię, równie dobrze mógłbym znaleźć się w każdym dowolnym miejscu i czasie w czasoprzestrzeni, jako że tym właśnie są mosty Einsteina - Rosena: skrótami w przestrzeni i czasie, z wejściem i wyjściem w centrum horyzontu zdarzeń, czarnej, jak i białej dziury będącej wspomnianym wyjściem. Nagle uświadomiłem sobie, że znajduję się w Osobliwości - środku przejścia.

Zadając sobie dalsze pytania, napotkałem te, które pozwoliło mi wrócić do lasu, a mianowicie: dlaczego mogę oddychać? Wyjaśnienie okazało się dużo łatwiejsze niż przypuszczałem - dalej byłem na Ziemi, w lesie, a przynajmniej pewną częścią mojego istnienia. Rozdzieliłem się na dwa byty, jeden badający koła zębate poza czasem i przestrzenią w Osobliwości dziur, a drugi stojący jak pomnik na łonie natury. Wystarczyło więc zrobić krok w tył, aby złączyć się w jedność. Napotkałem w tym miejscu kolejną przeszkodę - nie potrafiłem przemieszczać się w nicości, ale włożyłem rękę w tunel i złapałem się za nogę, a następnie przyciągnąłem do siebie, tym samym zmieniłem położenie mojego ciała i cofnąłem się do portalu. Gdy zapadła ciemność, zamknąłem oczy, a znów gdy je otworzyłem, stałem jako jedność przy brzozie. Brzoza - biel i czerń drzewa?! Po powrocie do domu zapisałem wszystko, czego się dowiedziałem, moje następne przemyślenia i położyłem się spać.

Zastanówcie się drodzy badacze, co można uczynić z możliwością podróży w czasie i przestrzeni?! „W ciemności zobaczyć światło”, wormhole, fuga…. czy dysocjacyjna?